Co u Pani

Co u Pani, Madamme? #2

Sinusoida nastrojów.
Musieliśmy się z tym liczyć, taka była w końcu umowa. Z kwartetu (oby na jak najkrótszą chwilę) zrobiło się trio. Niestety, tak jak podejrzewaliśmy, dziura po odejściu gitarzysty jest bardzo ciężka do zasypania. Do tego nasza zbiórka pieniędzy przez serwis crowdfundingowy poszło nieco gorzej, niż się spodziewaliśmy. To jest minimum naszej sinusoidy, najniższy jej punkt. Spadliśmy na niego z całkiem wysoka, z momentu, kiedy wszystko zaczynało się układać. Ale przecież sinusoida ma to do siebie, że jakiś czas po minimum, musi ona osiągnąć maksimum.

W poniedziałkowy poranek przyszedł do mnie niezwykle prosty pomysł – jeżeli nie możemy koncertować w trójkę, to może chociaż coś nagramy? Super mobilizacja, kilka telefonów i już wiedzieliśmy – nagrywamy w niedzielę. Zadanie podwójnie trudne, bo nie dość, że nasze jedyne doświadczenie w nagrywaniu jakiegokolwiek wideo to nieudane podejście do teledysku do “Once upon a time”, to jeszcze mieliśmy czas tylko do 12:00. No i najważniejsze pytanie – co nagramy? Przecież wszystkie utwory są zaaranżowane na gitarę. Najłatwiej było przerobić “Hen”, utwór trochę odstający od pozostałych. Do tego udało się namówić do współpracy naszą koleżankę z poprzednich zespołów – Izę, więc mieliśmy też dodatkowy instrument – flet poprzeczny. Cały tydzień wymyślania, zbierania informacji, przearanżowywania. W sobotę wieczorem próba, w niedzielę o 7:00 spotkanie w Miliczu. Jechaliśmy autem z Wrocławia, całą drogę padało. Padało też kiedy wysiedliśmy, ale nie była to jakaś ulewa, więc stwierdziliśmy, że odwrócimy kolejność nagrywania i najpierw pojedziemy do lasu. Dojechaliśmy na miejsce – przestało padać. Nagrania w tym miejscu trwały jakieś 4 godziny – nie spadła ani kropla. Wsiedliśmy do samochodu, żeby przejechać na następne miejsce – zaczęło padać. Dojechaliśmy – przestało. Niezły fart, co? Jesteśmy zadowoleni z tego co się udało uzyskać, szczególnie zważywszy na to, że jesteśmy na początku drogi kręcenia czegokolwiek 😉 Audio było gotowe jeszcze tego samego dnia, Miłosz uwinął się w tydzień z montażem. Ciekawe, czy Wam się spodoba…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *